bajabuum.wjo
56798
do ulubionych
menu
blog
archiwum
profil
odwiedzam
ksiega
|
blog
główna
102.
Nie pytaj, co tu sie jutro bedzie dzialo, tu jutro bedzie Madonna. Na lotnisku wyrosla wielka scena, ktora mnie bardziej przeraza niz jara, czarny moloch posrodku pola, na srodku osiedla. Tylko gora smieci na horyzoncie, przypominajaca bardziej wulkan niz stok narciarski pozostaje taka sama. Nikt nie wpadl na pomysl, zeby nasadzic tam kwiaty ukladajace sie w napis "Welcome Madonna!", czy jej portret a la pop art, a szkoda.
Plan na jutro mamy nastepujacy; uciekamy z Olka na Legionowo Rock Fest. Pod pache bierzemy Marte i dwóch Jakubów, bilety na dwie strefy i aparaty fotograficzne.
Modle sie, zeby pociag sie nie opoznil, zeby metro nagle nie zostalo zaatakowane przez terrorystow, zeby 112 nie wypadlo z trasy i, zeby 723 nie rozkraczylo sie w drodze do Legionowa.
To tyle.
Co do wyjazdu, bylo kilka zmian, po piersze nie pod namiot, a do domu dziadkow i nie pod Warszawe, tylko 100km dalej, nad Wisle. Szczerze mowiac, coraz mniej chce mi sie jechac gdziekolwiek, po wszystkim, czego sie nasluchalam w zwiazku z tym "Kompletnie Niepowaznym Pomyslem Na Pograniczu Fikcji I Dobrego Dowcipu". Halina skrecila kostke, kiedy byla pijana, mnie korba walnie w glowe i umre, potniemy sie, otwierajac konserwy, a tak na marginesie, zycie na wsi nie przypomina tego w miescie, nawet do domu sie nie dostaniemy, bo czy my kiedykolwiek mielismy w reku klodke? I co z gotowaniem? Czy wiemy, do czego sluzy zapalka? A korki? Czy to nie jest technologia zbyt wysokich lotow? Upijemy sie i pojdziemy kultywowac wybieranie wody ze studni, lub poplywac w Wisle. Wszyscy sie potopimy, jak nie w Wisle to w jeziorze, co z tego, ze nie wiemy jak do jeziora dojsc. Jakis chlop zbalamuci (slowo!) mnie i Olke w krzakach, oczywiscie, a Michala zabije. Nawdychamy sie plesni i umrzemy.
A ja i tak uwazam, ze skonczy sie na wyskakujacym zza drzewa jenocie, ktory zapyta nas o drobniaki albo godzine. I nie, zebym bagatelizowala problem.
Ulge poczuje dopiero, kiedy zostaniemy na Bocznej sami, pozabijamy pajaki w kibelku, otworzymy wodke, syrop zurawinowy i wypalimy pierszego papierosa. Poki co, kupilismy gore jedzenia, czytaj: zupki chinskie, golabki w sloikach, zupki chinskie, dzem i jeszcze troche zupek chinskich. Nie zginiemy.
*po raz ktorys, zmiana!
Do Legionowa porywamy tylko jednego Jakuba i zadnej Marty nie porywamy...
*Zmiana, bo zabieramy i Marte i Kube.
Vadima nawet i Michala.
Muka. 14/08/2009 21:46:57 [Powrót] wal śmiało
Kaaaaaaaaamil! Ty sie udzieliles na moim blogu, co za swieto! :D
:*
bajabuum 16/08/2009 22:53:18
| brak www IP: 85.222.86.65
wreszcie?
kamyk? :P
bajabuum 16/08/2009 00:34:44
| brak www IP: 85.222.86.65
Wreście udało mi się dostać na Twojego bloga :D Dobrej zabawy ;)
Kamyk 15/08/2009 13:38:49
| brak www IP: 84.40.148.53
profil
| szybciej |
digart.pl |
pogotowie fejsbukowe
gg: 4076456
505
I'm going back to 505, If its a 7 hour flight or a 45 minute drive,
In my imagination you're waiting lying on your side With your hands between your thighs
Stop and wait a sec,
when you look at me like that my darling what did you expect,
I’d probably still adore you with your hands around my neck or I did last time I checked,
Not shy of a spark,
The knife twists at the thought that I should fall short of the mark,
Frightened by the bite though its no harsher than the bark,
The middle of adventure, such a perfect place to start,
I'm going back to 505, If its a 7 hour flight or a 45 minute drive,
In my imagination you're waiting lying on your side With your hands between your thighs
blog
102.
Nie pytaj, co tu sie jutro bedzie dzialo, tu jutro bedzie Madonna. Na lotnisku wyrosla wielka scena, ktora mnie bardziej przeraza niz jara, czarny moloch posrodku pola, na srodku osiedla. Tylko gora smieci na horyzoncie, przypominajaca bardziej wulkan niz stok narciarski pozostaje taka sama. Nikt nie wpadl na pomysl, zeby nasadzic tam kwiaty ukladajace sie w napis "Welcome Madonna!", czy jej portret a la pop art, a szkoda.
Plan na jutro mamy nastepujacy; uciekamy z Olka na Legionowo Rock Fest. Pod pache bierzemy Marte i dwóch Jakubów, bilety na dwie strefy i aparaty fotograficzne.
Modle sie, zeby pociag sie nie opoznil, zeby metro nagle nie zostalo zaatakowane przez terrorystow, zeby 112 nie wypadlo z trasy i, zeby 723 nie rozkraczylo sie w drodze do Legionowa.
To tyle.
Co do wyjazdu, bylo kilka zmian, po piersze nie pod namiot, a do domu dziadkow i nie pod Warszawe, tylko 100km dalej, nad Wisle. Szczerze mowiac, coraz mniej chce mi sie jechac gdziekolwiek, po wszystkim, czego sie nasluchalam w zwiazku z tym "Kompletnie Niepowaznym Pomyslem Na Pograniczu Fikcji I Dobrego Dowcipu". Halina skrecila kostke, kiedy byla pijana, mnie korba walnie w glowe i umre, potniemy sie, otwierajac konserwy, a tak na marginesie, zycie na wsi nie przypomina tego w miescie, nawet do domu sie nie dostaniemy, bo czy my kiedykolwiek mielismy w reku klodke? I co z gotowaniem? Czy wiemy, do czego sluzy zapalka? A korki? Czy to nie jest technologia zbyt wysokich lotow? Upijemy sie i pojdziemy kultywowac wybieranie wody ze studni, lub poplywac w Wisle. Wszyscy sie potopimy, jak nie w Wisle to w jeziorze, co z tego, ze nie wiemy jak do jeziora dojsc. Jakis chlop zbalamuci (slowo!) mnie i Olke w krzakach, oczywiscie, a Michala zabije. Nawdychamy sie plesni i umrzemy.
A ja i tak uwazam, ze skonczy sie na wyskakujacym zza drzewa jenocie, ktory zapyta nas o drobniaki albo godzine. I nie, zebym bagatelizowala problem.
Ulge poczuje dopiero, kiedy zostaniemy na Bocznej sami, pozabijamy pajaki w kibelku, otworzymy wodke, syrop zurawinowy i wypalimy pierszego papierosa. Poki co, kupilismy gore jedzenia, czytaj: zupki chinskie, golabki w sloikach, zupki chinskie, dzem i jeszcze troche zupek chinskich. Nie zginiemy.
*po raz ktorys, zmiana!
Do Legionowa porywamy tylko jednego Jakuba i zadnej Marty nie porywamy...
*Zmiana, bo zabieramy i Marte i Kube.
Vadima nawet i Michala.
Muka. 14/08/2009 21:46:57 [Powrót] wal śmiało
Kaaaaaaaaamil! Ty sie udzieliles na moim blogu, co za swieto! :D
:*
bajabuum 16/08/2009 22:53:18
| brak www IP: 85.222.86.65
wreszcie?
kamyk? :P
bajabuum 16/08/2009 00:34:44
| brak www IP: 85.222.86.65
Wreście udało mi się dostać na Twojego bloga :D Dobrej zabawy ;)
Kamyk 15/08/2009 13:38:49
| brak www IP: 84.40.148.53
|